Wpływ marzeń na neuroprzekaźniki
Marzenia bardzo często trafiają do tej samej mentalnej szuflady co „idealny moment” — czyli miejsca, które… nie istnieje. A jednak z perspektywy psychologii i neurobiologii odkładanie marzeń na później ma realny koszt. I to nie tylko emocjonalny.
Marzenia to potrzeba psychiczna. Są jednym z mechanizmów regulujących nasz dobrostan psychiczny. Kiedy mamy przed sobą coś, co jest nasze i ważne mózg zaczyna pracować inaczej.
Już samo myślenie o marzeniu aktywuje układ nagrody. Pojawia się dopamina — neuroprzekaźnik motywacji, ciekawości i energii do działania. To ona sprawia, że chce nam się wstać z łóżka, planować, próbować. Bez niej codzienność szybko staje się płaska, ciężka i pozbawiona koloru.
Paradoks polega na tym, że dopamina nie reaguje na odległe, abstrakcyjne cele. Ona potrzebuje ruchu. Nawet najmniejszego.
Kiedy marzenie zostaje rozbite na kroki: określone, zapisane, omówione mózg dostaje pozytywny sygnał. Każdy mikro-krok to mikro-porcja dopaminy. To dlatego realizacja marzeń krok po kroku jest znacznie bardziej regulująca dla psychiki niż wielkie, ale odkładane plany.
Kiedy działamy w zgodzie ze sobą — nawet powoli — wzmacniamy wydzielanie serotoniny. To neuroprzekaźnik odpowiedzialny za poczucie sensu, stabilność emocjonalną, samoakceptację. Realizowanie marzeń buduje zaufanie do siebie. A zaufanie do siebie to fundament zdrowej samooceny. Każdy dotrzymany sobie krok, nawet mały, jest dla mózgu dowodem, że człowiek może na sobie polegać.
Gdy marzenia są stale odkładane, często pojawia się ciche, przewlekłe napięcie. Niedokończone sprawy, niespełnione potrzeby i wewnętrzne „powinienem” podnoszą poziom kortyzolu — hormonu stresu.
To nie jest stres nagły, ale bardziej rozdrażnienie, zmęczenie, spadek motywacji, poczucie utknięcia. Im dłużej ignorujemy to, co dla nas ważne, tym głośniej psychika próbuje zwrócić naszą uwagę.
Kiedy realizujemy marzenia, które są zgodne z naszymi wartościami — szczególnie te związane z relacjami, twórczością czy rozwojem — uruchamia się również oksytocyna. Hormon bezpieczeństwa, więzi i bliskości.
Czujemy większą łagodność wobec siebie. Mniej wewnętrznej krytyki. Więcej życzliwości.
Nie musisz wiedzieć wszystkiego, żeby zacząć
Jednym z największych mitów jest przekonanie, że najpierw trzeba mieć jasność, a dopiero potem działać. Tymczasem jasność bardzo często pojawia się w trakcie.
Jeśli czujesz chaos lub nie wiesz, od czego zacząć sygnał, że potrzebujesz wsparcia i bezpiecznej przestrzeni do porządkowania.
W Soul wierzymy, że małe kroki zmieniają chemię mózgu — i życie
Praca z psychologiem, psychoterapeutą lub coachem to nie tylko rozmowa. To proces, który pomaga nazwać to, co naprawdę ważne, rozbić marzenia na realne etapy, regulować emocje i napięcie, odbudować zaufanie do siebie.
Nie odkładaj marzeń na później. Jeśli chcesz, możemy Ci w tym towarzyszyć.
Agata Wójcik